Nowy porządek świata

Zdecydowałem się na publikację kolejnej analizy rosyjskiego instytutu RUSSTRAT. Stwierdziłem, że opłaca się zmienić trochę punkt widzenia i popatrzeć na to, co się na świecie dzieje, z pozycji kogoś, kogo postrzegamy (albo kogo każe się nam postrzegać) jako przeciwnika i wroga. Rosja jest światowym mocarstwem, ma doskonałe służby wywiadowcze, a co za tym idzie – także dostęp do wielu informacji. Ich komentarze nie są także skażone takimi elementami jak political correctness albo cancel culture, które widać wyraźnie nawet u wielu niezależnych komentatorów zachodnich.

Nie podejmuję się oceny trafności i prawdziwości zawartych w analizie przewidywań. Jednak jest w niej wiele zastanawiających elementów. Wiele faktów mógłbym sam dorzucić. Doświadczenia ostatnich lat nauczyły nas, że to, co wczoraj wyśmiewane było jako teoria spiskowa, sprawdza się dzisiaj. Także bieg wydarzeń światowych uległ wyraźnemu przyspieszeniu. Trudno powiedzieć do czego to wszystko zmierza. Jedno jest pewne – nie zmierza do czegoś dobrego.

W odróżnieniu od naszych polityków, analityków (w ich przypadku to słowo wywodzi się chyba od „anal”), dziennikarzy i niestety także większości społeczeństwa, nie lekceważę Rosji. Nie jestem ani rusofilem, ani rusofobem – staram się patrzeć trzeźwo na ten kraj. Akceptuję jego racje i interesy, próbuję także zrozumieć sposób myślenia Rosjan. Jak każdy kraj, ma prawo prowadzić swoją politykę – czy nam się to podoba, czy nie. Musimy jedynie zrozumieć, które elementy tej polityki są nam wrogie i niebezpieczne, a które możemy wykorzystać na naszą korzyść. Wbrew pozorom mentalnie jest nam bliżej do Rosjan niż do społeczeństw Zachodu. Każdy, kto miał kontakty i z jednymi i drugimi – potwierdzi to. Także Rosjanie rozumieją nas całkiem nieźle. Dowodem na to jest chociażby niedawny artykuł szefowej RUSSTRATU – Paniny. Artykuł nie jest nam przychylny. Można się sprzeczać o drobne szczegóły, ale uczciwie trzeba powiedzieć, że spostrzeżenia w nim zawarte są niestety prawdą. Wielokrotnie pisałem to samo na tym blogu. Trzeba także powiedzieć, że ton artykułu nie jest obraźliwy. Można go raczej traktować jako przyjacielską radę.

Także i tym razem skorzystałem z automatycznego tłumacza. Niestety, tym razem poprawek było więcej, gdyż tekst jest nieporównanie trudniejszy, ale mimo tego jest to ogromne ułatwienie pracy. Tekst uzupełniłem o linki do niektórych stron, pominiętych w oryginale. To link do oryginału, a to tłumaczenie:

„Nowy porządek świata”: „Great Reset” czy „Global Concert”?

Tylko unia Moskwy i Pekinu może przełamać nowe, wrogie ludzkości koncepcje głębokiego państwa, mające na celu radykalne przebudowanie świata.

MOSKWA, 30 maja 2021, Instytut RUSSTRAT. Epopeja o koronawirusie, „przepowiedziana” kilka lat temu [1], została najprawdopodobniej wymyślona przez człowieka. Świadczy o tym zarówno przebieg wydarzeń, jak i pewne zbiegi okoliczności. Latem 2020 roku pojawia się projekt „Wielki Reset” (K. Schwab), który wiąże się z epidemią jako czynnikiem ułatwiającym transformację porządku światowego w interesie korporacji. Po tym, jak J. Biden został zainstalowany w Białym Domu, R. Haas, prezydent Council on Foreign Relations (CFR), zaprezentował projekt „nowego porządku światowego”, podobny do „globalnego koncertu” ustanowionego na początku XIX wieku. [2].

Klub Rzymski, globalizacja i globalizm

Projekt kształtowania świata korporacji istnieje od dawna. Szczegółowe opracowanie zostało przeprowadzone przez Klub Rzymski w serii przemówień programowych, w których zaproponowano mapę drogową dla planowanej globalizacji. Po rozpadzie ZSRR jej główne idee – ograniczanie rozwoju, przyrostu ludności i zużycia energii przez mitologiczne „granice wzrostu”, a także dzielenie świata na strefy o wąskiej specjalizacji gospodarczej, międzywyznaniowe stowarzyszenie oparte na „jednej religii świata”, i tak dalej – podsumowano w „Agendzie na XXI wiek” („Agenda-XXI”).

Wyodrębniono z niej osiem Milenijnych Celów Rozwoju (2000-2015), które następnie przekształcono w siedemnaście Celów Zrównoważonego Rozwoju (2015-2030). Jednocześnie stworzony został system globalnych instytucji zarządzania. Ogólna idea jest następująca. Ludzkość dzieli się na wyższe i niższe kasty. Wyższe („elity”), dzięki przełomowej biotechnologii, uzyskują, jeśli nie nieśmiertelność, to przynajmniej znacznie wydłużone życie. Niższe kasty, to kasty służebne, które, dla uniknięcia ich samoorganizacji i protestów, przy pomocy technologii społecznych i medycznych, pogrążone będą w chaosie i archaizmie.

Liczebność kast niższych zostanie najpierw drastycznie zmniejszona a potem regulowana i utrzymywana za pomocą zewnętrznej kontroli na poziomie do 500 milionów ludzi na całej planecie; przemysł i rolnictwo będą niszczone. Na planecie panuje „złoty wiek” – niekończąca się hierarchiczna niezmienność, wspierana bezwzględnym niszczeniem tożsamości i eliminowaniem pamięci historycznej.

Konceptualnym uzasadnieniem planów segregacji ludzkości było rozszerzenie na sferę społeczną teorii doboru naturalnego (Charles Darwin) i populacji (T. Malthus), na styku których pojawiła się eugenika (założyciel – F. Galton), który starał się usunąć religijne i moralne ograniczenia na ścieżce hodowli „poprawy” natury ludzkiej.

Do tego doszły radykalne zmiany w geopolityce brytyjskiej i amerykańskiej, dotyczącej morza i lądu. [Uwaga moja: chodzi tu o koncepcję Mackindera] Wprowadzenie do praktyki tych teorii, ukształtowało nowe, cywilizacyjne zadanie Zachodu, objawiające się stopniową ekspansją z peryferii do centrum Eurazji.

W najbardziej skoncentrowanej formie zostało to określone w nazistowskim planie generalnym „Ost”, a także w podobnych zachodnich projektach rozczłonkowania „Wielkiej Rosji” i kolonizacji jej wraku. Przekształcenie świata państw w świat korporacyjny miało się odbywać przy pomocy globalizacji, poprzez niszczenie państw i fragmentację tożsamości, a następnie atomizację jednostek i globalną integrację gospodarczą.

II wojna światowa została rozpętana po to, by powrócić do realizacji planu rządu światowego, którego powstanie na bazie Ligi Narodów przerwał Wielki Październik. Jednak porażka nazistowskich Niemiec – pokonanych przez Armię Czerwoną – i równoprawny udział ZSRR w kształtowaniu powojennego porządku światowego, ponownie nie pozwoliły na nadanie ONZ statusu „najwyższej instytucji”, przekształcając tę ​​organizację w arenę konfrontacji supermocarstw w czasie zimnej wojny.

Dziś, patrząc na globalną grę „rozegraną” po rozpadzie ZSRR, widać, że kręgi rządzące Zachodu nie mogły utrzymać kontroli nad rozwojem świata, nie doceniając potencjału Rosji i Chin, które stanowiły solidarne wyzwanie dla hegemonii USA w Eurazji.

Analizując możliwe warianty dalszego rozwoju współczesnych trendów, należy mieć na uwadze i uwzględnić opisane powyżej doświadczenia w kształtowaniu globalnego porządku światowego po wojnach światowych. Pierwsza opcja, która jest obecnie wdrażana, wiąże się z wewnątrzsystemowym wyzwaniem, jakim są dla Zachodu Rosja i Chiny. Oznacza to, że nasze kraje ogólnie akceptują ustalone reguły globalnej gry i walczą o przejęcie kontroli nad ich wdrażaniem, w tym także nad systemem globalnych instytucji.

Konfrontacja wydaje się być w tym przypadku nieunikniona, aż do ześlizgnięcia się w kierunku konfrontacji militarnej i konfliktu na dużą skalę, ponieważ porażka jest w tym wypadku równoznaczna z kapitulacją i zepchnięciem przegranego na margines zarówno świata kapitalistycznego, jak i całego procesu historyczno-światowego.

Druga opcja, której pewne elementy obecne są także we współczesnych warunkach, choć nie dominują, to powtórzenie doświadczenia Wielkiej Rewolucji Październikowej związane z formowaniem się alternatywy systemowej, czyli innego systemu światowego z jego własnymi zasadami gry. Szanghajska Organizacja Współpracy (SCO), BRICS, szereg powiązanych instytucji finansowych – Azjatycki Bank Inwestycji Infrastrukturalnych (AIIB), New Development Bank (NDB), a także postsowieckie projekty integracyjne oraz chińska Inicjatywa Jednego Pasa i Jednej Drogi zwana też Nowym Jedwabnym Szlakiem, są właśnie przykładami takiej systemowej alternatywy.

Metamorfozy „zrównoważonego rozwoju”

Człowieka można zmusić do pożądanego zachowania siłą lub przez nacisk okoliczności. Można także – „prać mózg” poprzez zaszczepienie delikwentowi pewnej ilości pożądanych postaw i zachowań oraz wpajając mu, że są to jego własne przekonania. Z kolei przekonania związane są, w przypadku osób wierzących, z systemami religijnymi oraz ideologicznymi w przypadku ateistów. Na etapie ich powstawania, religia i ideologia były zawsze czymś w rodzaju naczyń połączonych, mając właściwość wzajemnej zamienności i uzupełniania się.

Integrację czynnika religijnego związanego z formowaniem się „jednej religii świata” zapoczątkował Sobór Watykański II (1962-1965), którego główną decyzją było umieszczenie chrześcijaństwa w śladach judaizmu poprzez uznanie jego „starszeństwa” i przynależność Zbawiciela poprzez „krew” do narodu żydowskiego (czyli idea została zastąpiona przez materię: duch chrześcijański – przez czynnik etniczny).

[Uwaga moja: „starsi bracia w wierze” – gdzie ja to słyszałem?…]

Ten trend został powiązany z procesem ekumenicznym. W 1995 roku na bazie Międzynarodowej Fundacji Gorbaczowa i przy wsparciu George’a W. Busha, M. Thatcher, Z. Brzezińskiego i innych światowych przywódców i ideologów globalizmu, powstało „State Of The World Forum” (Forum o stanie świata), którego najważniejszym celem było zorganizowanie dialogu międzywyznaniowego. W 2001 roku została podpisana Karta Ekumeniczna jednocząca katolików i protestantów [3].

Obecnie, za pośrednictwem Ekumenicznego Patriarchatu Konstantynopola, podejmowane są próby wciągnięcia cerkwi prawosławnych w ten związek, a ekspansja protestantyzmu prowadzona jest także w krajach Azji południowo-wschodniej, przede wszystkim w Korei Południowej i Chinach.

Również w latach 60. rozpoczął się proces globalnej integracji w sferze ideologicznej. Efektem było powstanie, związanego ze Stolicą Apostolską, Klubu Rzymskiego, ruchu ekumenicznego i patronującymi mu klanami oligarchów. Wspólna „gra” przeprowadzona została za pośrednictwem Banku Watykańskiego (Instytut Dzieł Religijnych) i jego powiązań w biznesie bankowym. Stosowano także metodę włączania „katolickich” banków do sieci bankowych i sojuszy kontrolowanych przez oligarchię przy pomocy zakonów katolickich (maltańskich, Opus Dei itp.), a także wprowadzanie agentów wpływu oligarchów w instytucje państwowe.

Wyboru na rzecz ekologii i „zielonych” motywów dokonał Klub Rzymski, ponieważ w okresie zimnej wojny Zachód i Wschód nie widziały innych wspólnych wątków.

Problematyka bezpieczeństwa ekologicznego została początkowo wyprowadzona z ogólnego zakresu problemów bezpieczeństwa narodowego. Następnie, za pomocą „szerokiej” interpretacji ekologii, która objęła także sfery rozwoju gospodarczego, społecznego i politycznego, została zabsolutyzowana i postawiona ponad bezpieczeństwem jako takim. „Szeroki” imperatyw środowiskowy został wykorzystany do pokonania „żelaznej kurtyny” między Wschodem a Zachodem.

W ten sposób rozwinęła się kluczowa ideologiczna koncepcja globalizmu – „sustainable development“ czyli „zrównoważony ekologicznie rozwój”, która nie jest do końca poprawnie tłumaczona na język rosyjski. Zakłada się, że jest to rozwój, który nie niszczy środowiska naturalnego i nie zaburza równowagi między biosferą a technosferą; w rzeczywistości dominującą treścią ideologiczną, która kierowała autorów „zrównoważonego rozwoju”, była dominacja niedorozwoju, mającą na celu zapobieganie erozji dominacji Zachodu.

Globalizm wszedł w latach 70. aktywną fazę, która znajduje odzwierciedlenie w następującym łańcuchu wydarzeń:

– 1971 – zastąpienie, opartego na złocie systemu z Bretton Woods, systemem „jamajskim”, niezwiązanym ze złotem;

– 1972 – utworzenie „zbieżnego” – z udziałem USA i ZSRR oraz innych państw NATO i Układu Warszawskiego – „International Institute for Applied Systems Analysis” – Międzynarodowego Instytutu Badań Systemów Stosowanych (IISA) w Wiedniu;

– 1972 – wydanie pierwszego raportu Klubu Rzymskiego – „Granice wzrostu”, opracowanego z Massachusetts Institute of Technology (MIT). Dokument formułuje i wyznacza dwa fundamentalne zadania, będące wyznacznikiem wszystkich bieżących wydarzeń: spadek liczby ludności i ograniczenie rozwoju przemysłowego (ukryte obecnie pod hasłem „walki z emisją antropogeniczną”);

– 1972-1973 – utworzenie Komisji Trójstronnej (D. Rockefeller – Brzeziński), która zjednoczyła elity Ameryki Północnej, Europy Zachodniej i Japonii w projekcie stworzenia trójblokowej architektury świata; w 1975 r S. Huntington, M. Croisier i J. Watanuki przygotowali w imieniu komisji, szeroko publikowany na Zachodzie raport „The Crisis of Democracy” – „Kryzys demokracji”, w którym zachowanie kapitalizmu połączono z tradycjonalizmem za pomocą „nowego faszyzmu”;

1973-1974 – stopniowe zastępowanie w Stanach Zjednoczonych tych, którzy wygrali wybory prezydenckie i wiceprezydenckie – R. Nixona i S. Agnew, przez niewybieralnych protegowanych oligarchii – J. Forda i N. Rockefellera;

– 1975 – Akt Końcowy KBWE w Helsinkach, na marginesie którego ZSRR, w zamian za „gwarancje” powojennych granic, zgodził się angażować w „problemy globalne”;

– 1975 – utworzenie Vanguard Group, firmy zarządzającej aktywami finansowymi; to właśnie tego typu „globalni inwestorzy”, reprezentujący praktycznie wszystkie ponadnarodowe banki i korporacje, kontrolują dziś gospodarkę światową na warunkach totalnego monopolu; odgrywają również kluczową rolę w nowo utworzonego „Council for Inclusive Capitalism with the Vatican” – Radzie ds. Kapitalizmu Włączającego w Watykanie.

Przypomnijmy, że w badaniu przeprowadzonym na przełomie lat 2000-2010 w Eidgenossische Technische Hochschule Zürich, przeanalizowano strukturę akcjonariatu i cross-partnerships 43 tys. banków i korporacji. W wyniku czego wyodrębniono „szeroki” rdzeń 1.318 podmiotów. Wewnątrz znajdował się „wąski” rdzeń 147 kluczowych korporacji finansowych i przemysłowych. Spółki zarządzające aktywami, których jest w sumie dziesięć do piętnastu, stanowią „ultrawąski” rdzeń światowej gospodarki kapitalistycznej [uwaga moja: pisałem już o tych badaniach].

Zaangażowanie w globalne problemy ZSRR odbywało się przy bezpośrednim wsparciu Prezesa Rady Ministrów A. N. Kosygina [4]. Związek Radziecki stał się jednym z założycieli Wiedeńskiego Międzynarodowego Instytutu Badań Systemów Stosowanych. W kraju powstał jego oddział – ВНИИСИ oraz szereg instytutów pokrewnych. W 1983 roku, tajnym rozkazem J. V. Andropowa, utworzono Komisję Biura Politycznego KC KPZR ds. Reformy Gospodarczej, na czele której stanął premier N. A. Tichonow i jego zastępca. N. I. Ryżkow; faktyczne kierownictwo sprawował S. N. Szatalin i D. M. Gwiżiani. Komisja obejmowała grupę przyszłych „reformatorów”, w tym Gajdara, Czubaisa, Awena i innych.

Ogólnie rzecz biorąc, nadal istnieje znacząca różnica semantyczna między kategoriami „sustainable development“ i „zrównoważony rozwój”, których istota znajduje odzwierciedlenie w przemówieniach przywódców Rosji i Chin W. W. Putina i Xi Jinpinga na szczycie klimatycznym, który odbył się z inicjatywy J. Bidena w dniach 22-23 kwietnia br.

Zachód postrzega proces klimatyczny jako sposób na uzyskanie dostępu do zasobów naturalnych krajów rozwijających się, jako narzędzie do zmuszenia ich do dezindustrializacji i zakupu zachodnich „zielonych” produktów i „zielonych” technologii (poprzez podatek CO2) oraz jako środek kształtowania globalnego systemu wartości „środowiskowych” narzuconych przez Zachód. A także, odpowiednio, trendy przyszłości, przede wszystkim przywództwo technologiczne w ramach „przyjaznej środowisku” cyfryzacji i sztucznej inteligencji, którym przypisuje się decydującą rolę w tworzeniu „nowego porządku świata”.

[Uwaga moja: przykładem z naszego podwórka jest „czepianie się” naszej, opartej na węglu, energetyki]

W rzeczywistości jest to istota projektu „wielkiego resetu”. Dla Rosji i Chin udział w procesie klimatycznym jest narzędziem umacniania suwerenności, a także rozwoju technologicznego i rozwiązywania „nierozstrzygniętych” problemów środowiskowych. Putin powrócił zatem do agendy powiązania emisji przemysłowych z ich pochłanianiem (absorpcją) przez środowisko naturalne i wskazywał na prawie 30-krotny przewagę efektu cieplarnianego metanu nad CO2.

Oznacza to, że zmianom klimatu należy przeciwdziałać poprzez przetwarzanie metanu, a nie handel limitami emisji dwutlenku węgla. Głównym elementem niskoemisyjnego rozwoju, była w przemówieniu Putina energia jądrowa, a nie osławione OZE – odnawialne źródła energii, które w Europie zeszłej zimy nie spełniły pokładanych z nimi nadziei [5]. Oprócz tego Xi Jinping nakreślił perspektywę maksymalnego wzrostu emisji w Chinach do 2030 r. i osiągnięcia „neutralności węglowej” dopiero do 2060 r., czyli poza przewidywalną przyszłość [6].

W przeciwieństwie do zachodnich oponentów, nasze kraje kojarzą ekologię nie z polityką zagraniczną czy globalnym zarządzaniem, ale z rozwojem wewnętrznym.

„Zrównoważony rozwój” i „budowanie pokoju”

Ustanowiony system instytucji zrównoważonego rozwoju obejmuje dwa główne kierunki lub ścieżki. Pierwsza, w ramach interpretacji „szerokiej”, integruje ekologię z gospodarką i sferą społeczną i jest reprezentowana przez Instytut Konferencji ONZ ds. Środowiska i Rozwoju. Konferencje odbywają się co dziesięć lat; pierwsza po rozpadzie ZSRR Konferencja Rio-92 przyjęła podstawową Deklarację z Rio de Janeiro w sprawie Środowiska i Rozwoju (Deklaracja z Rio), a także Agendę-XXI i szereg innych dokumentów międzynarodowych wymienionych powyżej.

Druga rozszerza temat „zrównoważonego rozwoju” na sferę polityczną; transformacja odbywa się za pośrednictwem innego typu instytucji – Światowych Szczytów Celów Rozwoju, z których pierwszy, znany jako Szczyt Milenijny, odbył się w 2000 r., a kolejne zwoływane są co pięć lat.

Szczyt w 2000 r. przedstawił Milenijne Cele Rozwoju (MCR); szczyt w 2015 roku zaktualizował je poprzez przyjęcie Celów Zrównoważonego Rozwoju (CZR). Treść CZR zasadniczo powtarza MCR, ale uszczegóławia je poprzez podwojenie całkowitej liczby „celów”. Ostatnim „celem” w obu przypadkach jest „Globalne Partnerstwo”.

Tworzy ona pomost do koncepcji „dyplomacji prewencyjnej”, która jest mechanizmem „pokonfliktowego” rozstrzygania, ale nie konfliktów międzypaństwowych, lecz wewnętrznych. Są one najpierw wstępnie ożywiane, a następnie internacjonalizowane, zapewniając zagraniczną interwencję i przejście kraju pod kontrolę Zachodu. Nazywa się to „budowaniem pokoju”, którym zarządza specjalny organ w strukturze ONZ – Peacebuilding Commission – Komisja Budowania Pokoju (PBC).

Podstawowe koncepcje „zrównoważonego rozwoju” i „budowania pokoju” są zatwierdzone przez odpowiednie dokumenty programowe ONZ. „Zrównoważony rozwój”, jak nakreślono w raporcie Komisji ONZ ds. Globalnego Zarządzania i Współpracy „Nasze Globalne Sąsiedztwo” (1995), ma na celu stworzenie „globalnej społeczności”, w której bezpieczeństwo jest zapewniane nie przez państwa, ale przez „planetę i ludzi”.

Jest to mechanizm totalnej interwencji we wszystko; teraz odbywa się to pod hasłami praw człowieka, w dłuższej perspektywie przyczyną interwencji będzie nieprzestrzeganie przez kraje środowiskowych „standardów międzynarodowych”. Same zasoby zostają przeniesione do statusu „globalnych dóbr wspólnych”, na użytek których kraje płacą ONZ „globalne podatki” [7].

Cele budowania pokoju zostały ujawnione w raporcie Panelu Wysokiego Szczebla ONZ „A More Secure World: Our Shared Responsibility“ (2004) [8]. Oba dokumenty mają wspólne miejsce. Są to plany reformy ONZ, mające na celu dostosowanie Rady Bezpieczeństwa do zasady regionalnej, kluczowej dla globalizacji.

Sprzeciw Rosji i Chin wobec globalizmu

Bezpośrednio z realizacją Celów Zrównoważonego Rozwoju (CZR), czyli do 2030 roku, wiąże się wspomniany wcześniej plan „wielkiego resetu” K. Schwaba. Z metodologicznego punktu widzenia Wielki Reset, jako koncepcja, łączy zrównoważony rozwój z cyfryzacją. I tu właśnie należy szukać odpowiedzi na pytanie, dlaczego Klub Rzymski niegdyś, łącząc kwestie globalne z „ochroną środowiska”, łączył to z czynnikami ekonomicznymi i społecznymi, sięgając od nich do „wielkiej polityki”.

W centrum wszystkich teoretycznych konstrukcji związanych z „wielkim resetem” znajduje się sojusz trzech sił „odpowiedzialnych” za promowanie globalnych zmian – czynnika rządowego, biznesu i społeczeństwa obywatelskiego. W tym zestawieniu kryje się jednak oryginalność interpretacji i znaczenia. Na poziomie ONZ biznes łączy Global Compact, którego znaczeniem jest narzucanie bankom i korporacjom w krajach rozwijających się warunków określonych przez kraje rozwinięte i ściśle zintegrowanych ze zrównoważonym rozwojem („sustainable development“).

Pojęcie „globalnego społeczeństwa obywatelskiego”, jest również specyficznie rozumiane – jako całość jego zorganizowanej elity, reprezentowanej przez organizacje pozarządowe. Wszystkie oficjalne dokumenty związane ze zrównoważonym rozwojem, zarówno w ramach ONZ, jak i poza nim, odwołują się do nich, mimo oczywistej ich zależności nie od społeczeństwa obywatelskiego jako takiego, ale od sił zewnętrznych zainteresowanych dobrze zdefiniowanym kierunkiem ich działań. Jednocześnie relacje między biznesem a organizacjami pozarządowymi i rządami, w oczach globalistów, cechuje orientacyjny cytat z raportu ONZ „Nasze globalne sąsiedztwo”.

„Zarządzanie jest sumą wielu sposobów, przy pomocy których jednostki i instytucje, publiczne i prywatne, zarządzają swoimi wspólnymi sprawami. Jest to ciągły proces, dzięki któremu można pogodzić sprzeczne lub różnorodne interesy i podjąć wspólne działania. Obejmuje on formalne instytucje i systemy uprawnione do egzekwowania posłuszeństwa wobec prawa, jak również nieformalne ustalenia, na które ludzie i instytucje wyraziły zgodę lub które postrzegają, jako leżące w ich interesie.” [9]

[Uwaga moja: ten cytat dla pewności porównałem z oryginalnym tekstem: Governance is the sum of the many ways individuals and institutions, public and private, manage their common affairs. It is a continuing process through which conflicting or diverse interests may be accommodated and co- operative action may be taken. It includes formal institutions and regimes empowered to enforce compliance, as well as informal arrangements that people and institutions either have agreed to or perceive to be in their interest.]

Oznacza to, że rolą państw nie jest zapewnienie bezpieczeństwa, ale ochrona prywatnych interesów pewnych grup. Tymczasem „nieformalne porozumienia”, które „odpowiadają interesom” „osób i organizacji”, nazywane są interesami mafijnymi. Włączenie do nich „instytucji urzędowych” jest uważane za korupcję. Mówimy tu o „wielkiej polityce” – procesie „obejmującym cały system władzy” (autorstwo raportu przygotowanego w imieniu ONZ należy do I. Karlssona, byłego premiera Szwecji, wiceprezydenta Międzynarodówki Socjalistycznej).

Jak to wszystko wytłumaczyć? „Osoby i organizacje” to nic innego jak eufemizm globalnej oligarchii. Innymi słowy, państwa zawarte są w „sojuszu” z biznesem i organizacjami pozarządowymi nie jako równorzędni partnerzy, a tym bardziej nie jako posiadacze trendów globalizacyjnych, ale jako obiekt, który w ramach tego partnerstwa ma przekazywać prerogatywy i uprawnienia tym nowym podmiotom – biznesowi i organizacjom pozarządowym. A dokładnie – tym, którzy stoją za nimi i kierują ich działaniami.

Zgodnie z tą logiką w Watykanie utworzono Council for Inclusive Capitalism – Radę ds. Kapitalizmu Włączającego, zaprezentowaną publicznie w listopadzie 2020 r., która ogłosiła się „siedzibą główną globalnego ruchu”. Skłania to do traktowania rady jako globalnej partii, a raczej jej Komitetu Centralnego. Odpowiednia hierarchia obejmuje cztery poziomy. Najwyższym jest jezuita – papież Franciszek.

Drugie „piętro” od góry należy do oligarchów, których uosobieniem jest wybitna postać Lynn de Rothschild. Wiodąca rola na liście „guardians”, których nazywamy „opiekunami”, ale w rzeczywistości bardziej adekwatnymi opcjami tłumaczeniowymi są – „strażnicy” czy nawet „stróże bezpieczeństwa”, należy do wiodących biznesmenów i przedstawicieli organizacji non-profit („nieformalnych sektora”), nie ma tu reprezentacji interesów państwa.

Podsumowując, jest to rodzaj Biura Politycznego. Poniżej, na trzecim („stewards” – służba) [w oryginalnym tekście „srewards”, ale chodzi o „stewards”] i czwartym („allies” – sojusznicy) poziomie – „czekiści”, mniej ważne służby. Wśród 69 „strażników”, „służby” i „sojuszników” nie ma ani jednego przedstawiciela Rosji i Chin. Sojusz bez Rosjan i Chińczyków to sojusz przeciwko Rosjanom i Chińczykom, żelazne prawo polityki globalnej.

I jeszcze jeden ważny niuans, na którym twórcy projektu starają się nie skupiać uwagi. Wśród organizacji członkowskich rady „włączającej” jest pewna organizacja o nazwie JLens, która sama o sobie podaje, co następuje:

„Założona w 2012 roku JLens, jest siecią inwestorów, która bada żydowski punkt widzenia na inwestowanie we wpływy (impact investing) [!!!] i służy jako pomost pomiędzy społecznością żydowską a społecznie odpowiedzialnym inwestowaniem (SRI) i społeczną odpowiedzialnością biznesu (CSR).

Impact investing to nowy termin dla starej koncepcji: wartości, etyka i misja mają wpływ na decyzje inwestycyjne. Jednak w ostatnich latach dziedzina ta rozwinęła się w globalny ruch oparty na wartościach, tworząc nowe, ekscytujące forum dla zastosowania mądrości żydowskiej. [!!!]

JLens nadzoruje wysiłki na rzecz żydowskich wartości i rzecznictwa w ramach Jewish Advocacy Strategy, portfela obejmującego około 300 najbardziej wpływowych firm w USA i jedynej inwestycji poświęconej rzecznictwu w największych korporacjach w imieniu społeczności żydowskiej. Do inwestorów prowadzących należą żydowskie fundacje wspólnotowe, federacje, fundusze wspomagane przez darczyńców, prywatne fundacje i biura rodzinne.

JLens jest również gospodarzem Jewish Impact Investing Summit, zainspirowanego przez Vatican’s Impact Investing Summit, który gromadzi zarządców żydowskiego kapitału komunalnego, aby wspólnie uczyć się i rozwijać żydowskie przywództwo [!!!] na arenie impact investing. JLens trzykrotnie reprezentował żydowski kapitał komunalny w Watykanie, ostatnio podczas watykańskiego Szczytu Religii i Celów Zrównoważonego Rozwoju w 2019 roku.” [10] (podkreślenie dodane).

Tak więc sojusz katolicyzmu z judaizmem, utworzony w pierwszej połowie lat 60. przez Sobór Watykański II, jest promowany przez jezuitów w kierunku kontroli kapitału żydowskiego nad kluczowymi korporacjami amerykańskimi i należy sądzić, że nie tylko amerykańskimi. Jakie jest prawdopodobieństwo, że taki jest sens i ostateczny cel wszystkich działań soboru papieskiego, a co za tym idzie całego projektu „wielkiego resetu”? A na ile to pytanie jest retoryczne, skoro odpowiedź na nie jest dość oczywista?

No cóż, a cyfryzacja w tym schemacie nie jest celem, a co więcej, nie drogą technologicznego doskonalenia, ale instrumentem technokratycznej monopolizacji kontroli nad ludzkością w celu nadania jej całościowego, totalnego charakteru za pomocą sztucznej inteligencji.

Oficjalny termin na 2030 r, dla którego projektowany jest projekt „Wielki reset”, tłumaczy się właśnie terminem realizacji Celów Zrównoważonego Rozwoju (CZR), ale nieformalnie uznaje się, że chodzi o szybki wzrost potęgi Chin, których rozwój do 2030 r. zapewni im zwycięstwo w strategicznej rywalizacji z Zachodem. Koniugacja strategicznych projektów Chin („Inicjatywa Jednego Pasa i Jednej Drogi”) i Rosji (Euroazjatycka Unia Gospodarcza) w pewnym stopniu uniezależnia nasz kraj od programowych celów globalizmu.

Obrazowo: niezależność Rosji i Chin, zademonstrowana podczas kwietniowego szczytu klimatycznego, jest kontynuacją stanowiska zadeklarowanego przez oba kraje w lutym w przemówieniach prezydenta Putina i przewodniczącego Xi w „wirtualnym Davos”. Wtedy te przemówienia brzmiały dysonansowo w stosunku do reszty; jednocześnie pokrywały się one tak ściśle, że było to zrozumiałe: oba teksty były koordynowane kanałami dyplomatycznymi w celu zadeklarowania wspólnych poglądów Moskwy i Pekinu na problemy światowe.

Dwie hipostazy – uprzedmiotowienia współczesnego globalizmu

Pojawienie się wiosną tego roku obok „wielkiego resetu” nowej koncepcji „globalnego koncertu”, odwołującego się do doświadczeń Kongresu Wiedeńskiego (1814-1815) i porządku światowego ustanowionego po wojnach napoleońskich, jest o tyle istotne, że nie ma w nim ani słowa o „zrównoważonym rozwoju”. Odnotowując osłabienie Zachodu, wzmocnione pojawieniem się „krajów niedemokratycznych”, wyraźnie oznaczających Moskwę i Pekin, prezydent Council on Foreign Relations (CFR) – Haas zauważa, że ​​liberalny światowy porządek „demokratyczny” okazał się niezdolny do zapewnienia globalnej stabilności. Nie ma ani wystarczających zasobów materialnych ani duchowych.

Zaprasza więc Zachód do pojednania, uznania równoprawności strony przeciwnej i do jej wzmocnienia, poprzez stworzenie puli sześciu sił pierwszego rzędu, szczególnie odpowiedzialnych za losy świata. Lista obejmuje Chiny, UE, Indie, Japonię, Rosję i Stany Zjednoczone. Stałe misje przy siedzibie tej organizacji miałyby otrzymać cztery kolejne organizacje międzynarodowe: Unia Afrykańska (AU), Liga Państw Arabskich, ASEAN Stowarzyszenie Narodów Azji Południowo-Wschodniej i Organizacja Państw Amerykańskich OAS.

Nie przewiduje się sformalizowanego członkostwa tej organizacji, lecz jako rodzaj „okrągłego stołu”, którego celem byłoby zharmonizowanie interesów w celu uniknięcia nadmiernych napięć. Haas postrzega „koncert” jako ciało doradcze, a jego osiągnięte porozumienia, zawarte w „rekomendacjach”, będą egzekwowane przez oficjalne instytucje. Jednocześnie nikt nie anuluje ani nie odrzuca „wielkiego resetu”, to tak, jakby był po prostu odkładany, zdając sobie sprawę z niemożności zrealizowania go w tej chwili.

Odnosi się wrażenie, że „koncert” nie jest alternatywą, ale okresem przygotowawczym, w czasie trwania którego, planuje się przesunięcie głównego (i drażniącego) scenariusza z proscenium w cień siatki maskującej. A gdy tylko „koncert” rozwiąże powierzone mu rozpraszające zadania, wszystko w globalizmie, w tym „zrównoważony rozwój”, wróci do normy. Czemu?

Po pierwsze, krytyka Haasa pod adresem ONZ jednoznacznie wskazuje na podkopywanie roli proponowanego „sekstetu” na rzecz istniejącego systemu kierowanego przez Radę Bezpieczeństwa. Jeśli dodamy do tego obietnicę Bidena, że ​​zgromadzi „forum demokracji” bez Rosji i Chin, to okaże się, że naszym dwóm krajom z „szóstki” zostanie zaproponowany program „forum demo”, który będzie uważany za priorytetowy wobec agendy ONZ. 

Odmowa obejmuje system „zbiorowej izolacji rewizjonistów”, który wyraźnie postuluje Haas. A co najważniejsze, centralna rola ONZ, podtrzymywana przez Moskwę i Pekin, zostanie w tym momencie zakończona. Dewaluacja ONZ w ramach „koncertu” jest konieczna do przyspieszenia „wielkiego resetu”. Po drodze autorzy projektu próbują rozwiązać inny problem: zastąpić „szóstki”, zainicjowane przez Putina, spotkaniem przywódców pięciu stałych członków Rady Bezpieczeństwa.

Po drugie, jeśli główne wydarzenia na świecie rozwiązywane będą przez „szóstkę”, to układ sił na świecie radykalnie się zmieni. W Radzie Bezpieczeństwa ONZ rozłam jest trzy na dwa na korzyść Zachodu, ale z prawem weta, które unieważnia tę minimalną większość; w „szóstce” będzie już cztery na dwa i bez prawa weta, czyli większość decyduje o podejmowanych decyzjach.

Do tego dochodzi duża liczba „głosu” UE, w skład której wchodzą dwaj stali członkowie Rady Bezpieczeństwa – Stany Zjednoczone i Francja – a oprócz nich jeszcze jeden – Wielka Brytania, a także Niemcy. Tutaj Zachód ukrywać się będzie za ambicjami Niemiec, Japonii i Indii, które mają ambicje stania się członkami Rady Bezpieczeństwa, i będzie je podgrzewać. Nie mówiąc już o tym, że w ramach Szóstki Zachód będzie kultywował opozycję wobec Chin do spółki z Indiami, co podważa SCO i BRICS, szkodząc tym samym również interesom Rosji.

Po trzecie, priorytety „koncertu” głoszą wsparcie dla istniejących granic i użycie siły w celu stłumienia samostanowienia, a także poszukiwanie wspólnych odpowiedzi na globalne wyzwania. Jednak przyjęcie tych postanowień jest sprzeczne z Kartą Narodów Zjednoczonych. Ponadto trzeba zrozumieć, że ZSRR już się rozpadł, a na Zachodzie ta sama tendencja dopiero zaczyna się ujawniać (Szkocja, Katalonia itd.).

W tych warunkach wymuszone status quo naprawia nieodwracalność dezintegracji Rosji, podczas gdy Zachód jest przed tym chroniony. Tak więc „koncert” jest potrzebny, aby NATO kontynuowało ekspansję pod przykrywką negocjacji kosztem byłych republik radzieckich. A także, dodajmy, aby zatuszować pozory „legitymizacji” amerykańskiej ingerencji w suwerenność Chin, aż do wybuchu wojny o Tajwan.

Po czwarte, osławiony „koncert” w XIX wieku. nie uwolnił naszego kraju od odrębnych sojuszy Zachodu. Kulminacją tych procesów była wojna krymska, a także wojny opiumowe w Chinach. Stało się tak, ponieważ konsensus „koncertu” ograniczał się do Zachodu i był skierowany przeciwko Wschodowi. To samo jest oferowane teraz. Haas wyolbrzymia temat „inności” Wschodu i jednocześnie tej odmienności zaprzecza.

Wreszcie po piąte. Na lokalizację siedziby „koncertu” zaproponowano dwa adresy, obdarzone dość specyficznymi historycznymi paralelami i współczesnym znaczeniem. Są to Genewa i Singapur, które są ściśle związane z klanem oligarchicznym Rothschildów. I to tutaj, jak „u Freuda”, powiązanie między projektami „globalnego koncertu” i „wielkiego resetu” widoczne jest na poziomie symbolicznym.

Na tej podstawie można wyprowadzić słowno-matematyczną formułę wymuszonego podziału pojedynczego projektu globalistycznego na dwie fazy. „Koncert” to „reset” minus „zrównoważony rozwój”. Z tą pomocą autorzy projektu mają nadzieję „spacyfikować” Chiny i Rosję, uniemożliwiając ich wspólne poruszanie się po wytyczonej na WEF i szczycie klimatycznym ścieżce.

Wnioski

Po pierwsze. Pojawienie się projektów „wielki restart” i „koncert globalny” wskazuje na próby uruchomienia procesów globalizacyjnych, mających na celu dopełnienie historii i zatrzymanie rozwoju. Zakłada się stopniową konsolidację segregacji homo sapiens na dwa różne podgatunki. Górna, elitarna warstwa, ograniczona do kilkuset rodzin arystokratycznych i oligarchicznych oraz przedstawicieli nauki, dąży do znacznego poszerzenia fizycznej egzystencji. Liczba „niższej” warstwy jest radykalnie zmniejszona poprzez serię kryzysów, epidemii, wojen itp.

Globalizacja jest postrzegana jako narzędzie erozji i upadku państw oraz atomizacji tożsamości z późniejszym „montażem” tych szczątków na bazie korporacyjnej w nową społeczność poprzez ogólną integrację gospodarczą. Za model tych procesów uważany jest podział świata ponad granicami na „globalne miasto” – system aglomeracji metropolitalnej połączony nowoczesną komunikacją i „globalną wioskę” – terytorium między nimi, pogrążone w chaosie i archaizmie. W miarę rozprzestrzeniania się segregacji pogłębiają się sprzeczności między „miastem” a „krajem”, co prowadzi do powstania i eskalacji konfliktu.

Po drugie. Ideologią i metodą kontrolowanych globalnych zmian w tym kierunku jest koncepcja „zrównoważonego rozwoju”, która wpisuje się w trend zatrzymywania rozwoju poprzez ograniczanie postępu przemysłowego, podszywającego się pod walkę z zanieczyszczeniem środowiska i zmianami klimatycznymi. Do tego dochodzi kamuflaż zaawansowanych technologii oraz pełna kontrola nad zasobami naturalnymi i płodnością.

W centrum praktycznej realizacji projektu „sustainable development”, stoją w praktyce cele projektu Zrównoważonego Rozwoju (2015-2030), które są drugą edycją Milenijnych Celów Rozwoju (Millennium Development Goals) (2000-2015). Cele są streszczeniem Agendy XXI wieku i do 2030 r. („Agenda-XXI”, „Agenda-2030”).

Do kontroli tych procesów, wykorzystywane są specjalistyczne programy, agencje i fundusze ONZ. Zarządzanie przez Sekretariat ONZ powielane jest przez specjalne instytucje na rzecz „sustainable development” – konferencje ONZ na temat środowiska i rozwoju oraz światowe szczyty ONZ na temat Celów Rozwoju. Obydwa są ze sobą połączone poprzez absolutyzację celu bezpieczeństwa ekologicznego, który jest podstawą „sustainable development”.

Po trzecie. Największym wyzwaniem dla tego systemu globalnego zarządzania jest obecnie szybkie zbliżenie Rosji i Chin. Z jej pomocą w Eurazji powstaje zagregowany potencjał, równoważący militarno-polityczną i gospodarczą potęgę Zachodu; podstawą ideologiczną jest alternatywny pogląd Moskwy i Pekinu na „sustainable development” i globalne zarządzanie w ogóle.

Aby to promować, nasze kraje posługują się dosłowną interpretacją dokumentów i celów „sustainable development”, co przekłada je na płaszczyznę korzystną z interesami większości ludzkości, zwłaszcza krajów rozwijających się, umacniania suwerenność państwową, powszechne, sprawiedliwe i równe uczestnictwo w globalnym zarządzaniu.

Po czwarte. Stanowisko Rosji i Chin zasadniczo nie odpowiada „właścicielom” projektu „sustainable development”, którzy dla przezwyciężenia rosyjsko-chińskiego „rewizjonizmu” ich planów zaczęli tworzyć globalne instytucje wyższego rzędu. Pierwszą z tych instytucji, która pojawiła się w ramach praktycznej realizacji projektu „Wielkiego Resetu”, była Rada ds. Kapitalizmu Włączającego w Watykanie.

Struktura rady łączy interesy oligarchii i karmionych przez nią organizacji pozarządowych, których celem jest podważanie suwerenności państw na rzecz globalnej „suwerenności zbiorowej”. Postawienie Biskupa Rzymskiego w centrum tej hierarchicznej struktury organizacyjnej, wskazuje na nadanie mu znaczenia ekumenicznego poprzez zawarty w latach 60. sojusz Kościoła rzymskokatolickiego z głównymi ośrodkami światowego judaizmu.

Zachodnie elity nie są w stanie bezpośrednio przezwyciężyć rosyjskiego i chińskiego sprzeciwu wobec projektu „Wielkiego Resetu”, którego organem wykonawczym jest Rada ds. Kapitalizmu Włączającego. Rodzi to decyzje skrywające, do których należy wspomniany już projekt „global concert”, który maskuje swoją przynależność do globalizmu udając lekceważenie „sustainable development”. Aspekt taktyczny tego „zygzaka” wiąże się z próbą zaangażowania Moskwy i Pekinu w osłabienie centralnej roli ONZ; strategicznie chodzi o to, że „koncert” jest początkową fazą „resetu”.

Po piąte. Najważniejszym i niekwestionowanym warunkiem skutecznego przeciwdziałania planom globalistów, pozostaje wszechstronne wzmocnienie rosyjsko-chińskiego partnerstwa strategicznego z ewentualnym przekształceniem go w razie potrzeby w pełnoprawny sojusz polityczny, a nawet wojskowy. Fundamentem jest umacniająca się fuzja potencjału militarnego Federacji Rosyjskiej i potęgi gospodarczej ChRL, spajanych pod wieloma względami przez wspólną bazę technologiczną.

Najważniejsza rola należy do systemu wartości Rosji i Chin, który różni się od Zachodu. Przeniesienie tych przewag na współczesną fazę rozwoju ludzkości pozwala liczyć na zatrzymanie i pokonanie globalizmu w konkurencji z przeciwstawnym systemem suwerenności państwowo-narodowej, co jest główną treścią przeżywanego przez świat momentu historycznego.

ŹRÓDŁA I REFERENCJE:

[1] Patrz pod: VB Pavlenko. Niemiecki Bundestag zgodnie ze scenariuszem „epidemii” Fundacji Rockefellera

[2] Haass R., Kupchan Ch. Nowy Koncert Mocy. Jak zapobiegać katastrofie i promować stabilność w wielobiegunowym świecie     

[3] Karta Ekumeniczna 

[4] Klub Rzymski. Historia powstania, wybrane raporty i przemówienia, materiały urzędowe / Wyd. D. M. Gvishiani, A. I. Kolchin, E. V. Netesova, A. A. Seitova. – M., 1997.S. 33.

[5] Zob.

[6] Zob.

[7] Nasze globalne sąsiedztwo. Raport KGUS – M., 1996.S. 86-87, 89, 229-230.

[8] Dokument ONZ A / 59/565. S. 40, 44, 74-75, 86-87 

[9] Nasze globalne sąsiedztwo. Raport Komisji ds. Globalnego Zarządzania i Współpracy – M., 1996, s. 19.

[10] Zob. x

To wszystko brzmi jak teoria spiskowa z trzeciorzędnej powieści. Ale zbyt wiele faktów, „zbiegów okoliczności” i poszlak wskazuje na to, że może być ona prawdziwa. Praktycznie codziennie dochodzą nowe fakty. Nie od dziś próbuje się utworzyć rząd światowy. Jak na razie nie udało się to. Od Napoleona po Hitlera – zawsze na przeszkodzie stawała Rosja. Trudno powiedzieć, czy jest to dobrze, czy źle. Także pomysł oddzielenia się światowej „elity” i pozostawienie reszty społeczeństwa w chaosie nie jest niczym nowym. Jego autorką jest Ayn Rand. W USA jedynie Biblia przewyższa nakłady jej „dzieł”. Czy możliwa jest realizacja tego projektu? Niestety tak. Musimy tu zrozumieć, że mamy do czynienia z psychopatami i nie ma takiej zbrodni i podłości, której nie byliby oni w stanie popełnić dla urzeczywistnienia swoich planów objęcia władzy absolutnej. Nie brakuje też ludzi, którzy (świadomie lub nie) skłonni są im w tym pomóc. Psychopaci są często charyzmatyczni, obdarzeni są także zdolnością manipulowania i sterowania ludźmi – wystarczy tylko popatrzeć na to, co dzieje się w naszym kraju. Gdy słyszymy słowo „psychopata”, od razy myślimy o Hitlerze, Stalinie i im podobnych kreaturach. Byłem bardzo zdziwiony, gdy dowiedziałem się, że podręcznikowym wręcz przykładem psychopaty, jest były kultowy szef Apple Steve Jobs. Wspominałem już w moim wstępie o książce Kevina Duttona „The Wisdom of Psychopaths”. W tym samym miejscu cytowałem też fragment książki Hermanna Obertha „Katechismus der Uraniden”. Ze względu na genialność tego fragmentu, zrobię to jeszcze raz:

Przyzwoity charakter ma w życiu do wyboru pewną ilość dróg. Przed łajdakiem o takiej samej inteligencji i energii stoją otworem te same drogi, ale także inne, którymi przyzwoity człowiek nigdy nie pójdzie. Dlatego łajdak ma szansę dojść dalej. Z powodu tej negatywnej selekcji charakterów, wyższe warstwy społeczeństwa przesycone są łajdakami. Im bardziej wpływowa jest dana warstwa społeczna, tym niższy jest jej średni poziom etyczny. Tylko tej okoliczności zawdzięczamy fakt, że świat od co najmniej pięciu tysięcy lat nie jest rajem. To trzeba wiedzieć, jeśli chce się zrozumieć historię świata”

Musimy sobie także uświadomić, że pewne elementy tego planu mogą już być realizowane. Wycofanie się USA z Afganistanu postrzegane jest powszechnie jako klęska. Tymczasem jest to właśnie element tego planu. Ma on nawet swoją nazwę: doktryna Rumsfelda/Cebrowskiego [1] [2]. Słyszał ktoś o niej? Oczywiście nie. Zakłada ona likwidację struktur państwowych w jakimś rejonie i sianie chaosu, który następnie wykorzystywany jest do plądrowania bogactw naturalnych. Popatrzmy, jak wygląda dziś Bliski Wschód, część środkowej Ameryki, Afganistan, kraje byłej Jugosławii a pod naszym bokiem – Ukraina. To nie przypadek, że pozostawiono Talibom całą masę nowoczesnego uzbrojenia! Liczy się na to, że wykorzystają je do dalszej destabilizacji regionu.

Ale cały czas dręczy mnie pytanie o sens przymusu szczepień. I nie tylko ja zadaję sobie to pytanieThey do want a needle in every arm. But why? Szykany, nacisk i wręcz prześladowania osób, które nie chcą się szczepić, graniczą już z prześladowaniem Żydów w III Rzeszy. Odmawia się nam też dostępu do szczepionek opartych na tradycyjnych, sprawdzonych metodach. Zmuszeni jesteśmy do szczepień zupełnie niesprawdzonymi, genetycznymi substancjami, mającymi wiele nieznanych działań ubocznych. Przy pomocy statystycznych tricków oszukuje się nas, że mają one rzekomo 95-procentową skuteczność. Ale wyjaśnienie na czym to oszustwo polega i jaka jest różnica pomiędzy absolute risk reduction i relative risk reduction (to ta niby 95-procentowa skuteczność) jest powodem do usunięcia tego wyjaśnienia z „Jutiuba”! Na dodatek wszystko wskazuje na to, że one zupełnie nie działają, lub to działanie jest niewielkie. Tylko w Niemczech, w okresie od grudnia 2020 do lipca 2021 zanotowano ponad dwukrotnie więcej zgłoszonych(!) działań ubocznych tych substancji   niż wszystkich innych szczepionek w ciągu ostatnich 20 lat!! To nie żadne fake news! To oficjalne dane urzędowe! Dosłownie parę dni temu (17.09.21) odbyło się posiedzenia amerykańskiej Państwowej Komisji Szczepień, której członkowie większością głosów (16:2) odrzucili wniosek o rozpoczęcie 3 rundy szczepień osób od 16 roku życia. Mieli zbyt wiele wątpliwości co do skuteczności i bezpieczeństwa tych substancji. To nie byli żadni zwolennicy teorii spiskowych! W takich gremiach zasiadają naukowcy z najwyższej półki! Jeden z nich, Steve Kirsch, przedstawił dane (od 4:12:30), według których wynika, że substancje te zabijają więcej osób niż ratują. Tę prezentację można zobaczyć także osobno.

Tłumaczenie, że chodzi o pieniądze nie ma sensu. Koncerny mają zawarte wieloletnie umowy i nie ma znaczenia, czy te szczepionki zostaną zużyte, czy wylądują na śmietniku. Ani na tym nie stracą, ani więcej nie zarobią. Tu musi chodzić o coś innego… Wiem, to graniczy z paranoją, ale wytłumaczeniem może być właśnie planowana depopulacja. Te substancje mogą spowodować skrócenie życia osób „zaszczepionych” i ich potomstwa. Gdy połączy się to z innym, spodziewanym działaniem ubocznym – bezpłodnością, to rozciągnie się to w czasie i praktycznie nikt nie zrozumie przyczyn. Szczerze mówiąc nie wiem, co o tym wszystkim sądzić. Gdybym takie opinie słyszał od jakichś „nawiedzonych”, to od razu włożyłbym je między bajki, ale jeśli słyszy się je od naukowców z wieloletnią praktyką, jak np. Malone czy Michael Yeadon, to ciarki przechodzą po grzbiecie…

Na jaw wychodzi też coraz więcej faktów, wskazujących na możliwe sztuczne pochodzenie wirusa. Akurat sąd amerykański wymusił ujawnienie dokumentów dotyczących finansowania przez instytucje amerykańskie badań w Wuhanie . Zachodnie media nie wspomniały o tym ani słowem!!

Bardzo ciekawe są także inne elementy analizy. Dają nam one możliwość spojrzenia na pewne wydarzenia z rosyjskiej perspektywy.

Autorzy analizy uważają, że Rewolucja Październikowa przerwała proces tworzenia rządu światowego. Także w Rosji prowadzi się własną politykę historyczną. Ale Rosjanie są podzieleni, jeśli chodzi o stosunek do Rewolucji Październikowej. Oficjalna wersja mówi, że Rewolucja Październikowa nie była żadnym zrywem rosyjskiego ludu przeciw caratowi, ale wywołaną za obce pieniądze wojną domową, a w mauzoleum obok Kremla leży zabalsamowany de facto obcy agent. W czasie uroczystości państwowych mauzoleum Lenina jest zakrywane. Nie pokrywa się to z odczuciami sporej części społeczeństwa, które wciąż tęskni za czasami ZSRR [1] [2] [3]. Wyjątkowo zgadzam się tutaj z wersją oficjalną. Rewolucja faktycznie wywołana i finansowana została przez siły zewnętrzne i była elementem procesu niszczenia caratu i Rosji. Wszystko wskazuje na to, że planowana była właśnie, jako jeden z elementów tworzenia rządu światowego. Chyba najtrafniej przyczyny wybuchu I wojny światowej przedstawił, dosłownie kilka dni przed jej wybuchem, kardynał John Murphy Farley. Na Światowym Kongresie Eucharystycznym w Lourdes, w lipcu 1914 roku, powiedział on, że nadchodząca wojna, jest wojną kapitału z trzema dworami panującymi Europy, które stoją na drodze do przejęcia władzy przez kapitał i równocześnie przejęcia przez niego władzy nad światem. Lenin, ale przede wszystkim Trocki, byli wykonawcami tego planu i po to zostali wysłani do Rosji. Więc to nie Rewolucja Październikowa, ale późniejsze dojście do władzy Stalina, usunięcie Trockiego, jego banicja oraz zabójstwo, przerwały ten proces. Ale to moja interpretacja – nie znalazłem jej w żadnym z rosyjskich źródeł.

Według autorów II wojna światowa była następną próba usunięcia Rosji jako przeszkody na drodze tworzenia światowego rządu. Rosjanie z pewnością zdobyli w Berlinie niemieckie archiwa. Nie wszystkie zostały ujawnione i z pewnością są w nich dokumenty mówiące o tle jej wybuchu. Wiedzą więc o rzeczach, o których my nie wiemy. O tle jej wybuchu mówią trochę – zdobyte i opublikowane przez Niemców – dokumenty przedwojennego polskiego MSZ. Oficjalnie są to fałszywki, gdyż wskazują, że USA pchały do wojny nie tylko Niemcy, ale także Anglię i Polskę. Przedwojenni polscy dyplomaci, w rozmowach prywatnych, dziwili się jednak jakim cudem udało się Niemcom je zdobyć, gdyż miały być zniszczone. Niemcy opublikowali je w marcu 1940 roku, gdy USA były jeszcze de facto ich sojusznikiem – dostarczały materiały potrzebne do prowadzenia wojny, a amerykańskie statki, na środku Atlantyku, zaopatrywały w żywność, paliwo i smary niemieckie U-Booty.

Rosyjska cerkiew zawsze pilnie obserwowała kościół katolicki. Dlatego często wychwytuje i zauważa rzeczy, które umykają naszej uwadze. Przykładem są wspomniane w tekście zmiany soborowe, dotyczące stosunku do judaizmu. Przyznam się szczerze, że nie miałem też pojęcia o istnieniu Council for Inclusive Capitalism przy Watykanie. Ciekaw jestem kto o tym słyszał. W Rosji przywiązuje się dużą wagę do niepodkreślania różnic i antagonizmów religijnych i narodowościowych. Uwaga o żydowskiej organizacji JLens, będącej członkiem Council for Inclusive Capitalism, jest tu ciekawym wyjątkiem. Analiza wspomina o jednej światowej religii. Żydzi, chrześcijanie i muzułmanie wierzą w tego samego boga (czego większość z nich nie wie). Gdy pomyśli się o tym, kto tego boga wymyślił, nietrudno zgadnąć o jaką religię chodzi.

Analiza nie porusza także dwóch szalenie ważnych aspektów – sposobu przejęcia władzy i czy ten nowy system jest w ogóle w stanie funkcjonować. Zastanówmy się najpierw nad drugim pytaniem. Jestem przekonany, że nie będzie to żadna nowa era szczęścia, nawet dla owej elity. Natychmiast rozpocznie się wewnętrzna walka o władzę. Ci ludzie po prostu nie potrafią żyć w harmonii i zgodzie! Zakłada się, że będzie to połączenie elit pieniądza i intelektu. Reszta społeczeństwa ma żyć w ciemnocie i anarchii. To prosta droga do upadku całej cywilizacji! Jeśli nie istnieje żaden mechanizm awansu społecznego, to taki system błyskawicznie degeneruje się. Wystarczy popatrzeć na historię naszego kraju. Trudno mi też sobie wyobrazić, że elita intelektualna będzie traktowana na równi z elitą pieniądza. Z pewnością będzie to ta „gorsza elita”. Wątpię, czy jej przedstawiciele będą tym zachwyceni.

Przede wszystkim jednak, ten nowy, wspaniały świat zupełnie nie pasuje do obecnego systemu monetarnego. Depopulacja, ochrona środowiska, oszczędne zużycie coraz trudniej dostępnych surowców i inne elementy tego programu, stoją w sprzeczności z obecnym systemem monetarnym, który nie może funkcjonować bez ciągłego wzrostu gospodarczego, czyli coraz większej produkcji i konsumpcji. Jest to nie do pogodzenia z mniejszą liczbą ludności – czyli mniejszą ilością konsumentów. Ten system monetarny i tak stoi już na krawędzi przepaści. Wspominałem wielokrotnie, że w systemie tym co jakiś czas konieczne jest „wyzerowanie licznika”. Reset. Great Reset! Chyba że…

Chyba, że właśnie o to chodzi. Władzę przejęto by wtedy niejako przy okazji.

W poprzednich „resetach” kapitał był niszczony w wojnach. To były dużo mniejsze sumy. Pieniądz był wtedy oparty na złocie i nie można go było (tak jak dziś) dowolnie mnożyć. Tym razem może być inaczej. Aby to zrozumieć musimy sobie trochę przypomnieć, jak funkcjonuje nasz system monetarny. Wyjaśniałem to chociażby tutaj. Teraz należy sobie przypomnieć jeszcze jedno zdanie, które wielokrotnie już pisałem: „każdy dług jest czyimś majątkiem”. To, co podawane jest jako majątek najbogatszej warstwy, to w większości są czyjeś długi. Nasz system monetarny jest oszustwem. Jest piramidą finansową. Jeśli nie będzie nowych kredytów, stare nie zostaną spłacone – po prostu nie będzie pieniędzy do ich spłacenia! Popatrzmy teraz na światowe zadłużenie. Wynosi ono niewyobrażalne 281 bilionów dolarów. Są to długi państw, komun, firm i długi osób prywatnych. Jeśli odetnie się dopływ nowych kredytów lub drastycznie podwyższy się ich oprocentowanie, świat zbankrutuje. Przeprowadzenie takiej akcji na „rynkach” to dla BIS i paru głównych banków centarnych drobiazg. Ale to nie będzie, jak w starym żydowskim kawale, problem wierzycieli! Rządy większości krajów już dziś sprawują władzę jedynie formalnie! Są całkowicie zależne od „rynków finansowych”. Jeśli dojdzie do takiej sytuacji, dojdzie do masowej konfiskaty majątków. Przedsmak takiej sytuacji widzieliśmy w Grecji. W wypadku długów państw – także majątków ich obywateli. Wierzyciele przejmą najpierw majątek państwa – ziemię, bogactwa naturalne, infrastrukturę, państwowe firmy. Jeśli tego będzie mało (a to oni będą o tym decydować!) skonfiskowany zostanie prywatny majątek obywateli. Niech mi nikt nie mówi, że jest to niemożliwe!! Dlaczego spisy powszechne obejmują teraz szczegółowe dane o sytuacji majątkowej obywatela? Odebrana zostanie nasza ziemia, domy, mieszkania. Nie, nie zostaniemy z nich wyrzuceni. Staniemy się najemcami i będziemy musieli płacić czynsz za prawo do mieszkania w nich. Taka sytuacja będzie równoznaczna z przejęciem władzy w państwie, a że odbyłoby się to na skalę globalną, to nic nie stoi wtedy na przeszkodzie do ustanowienia rządu światowego. Wszystkie cele zostają osiągnięte za jednym zamachem: uznaje się, że długi zostały spłacone, licznik został wyzerowany, niewielka warstwa zostaje właścicielem świata i może ustanowić rząd światowy. Wszystko jedynie za pomocą systemu monetarnego.

Oczywiście nie odbyłoby się to wszystko pokojowo! Doszłoby do masowych rozruchów, wojen i anarchii. To byłaby typowa strategia szoku, o której pisała Naomi Klein. W takiej sytuacji wszyscy sami chcieliby powstania takiego rządu, który zaprowadziłby porządek.

Przyznaję, ten scenariusz to mój wymysł. To moja teoria spiskowa. Nigdzie nie spotkałem się z czymś podobnym. Ale to nie znaczy, że ten scenariusz jest niemożliwy! Niestety jest jak najbardziej możliwy!!! Coraz bardziej utwierdzam się jednak w przekonaniu, że (na szczęście!) warstwy rządzące to ignoranci. Ekono-Patolodzy wydają się być podobnego zdania. Także pomysły stworzenia rządu światowego pochodzą od ludzi opętanych rządzą władzy, którzy nie bardzo orientują się w mechanizmach funkcjonowania społeczeństw (chociaż dobrze orientują się w sposobach manipulowania nimi) a o mechanizmach funkcjonowania systemu monetarnego w ogóle nie mają pojęcia. O autorach analizy można powiedzieć to samo. Wprawdzie prawidłowo odnotowali oni proces koncentracji kapitału i powstanie firm zarządzających aktywami finansowymi, ale nic nie wskazuje na to, aby rozumieli mechanizmy, które doprowadziły do ich powstania. Opisują procesy polityczne, ale kompletnie nie kojarzą ich z procesami monetarnymi.

Mam nadzieję, że żaden z psycholi, którzy planują utworzenie nowego światowego porządku, nie czyta tego bloga!